Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 marca 2014

# 17 słońce, czekolada i przytulasy

Bardzo długo zabierałam się do tego posta. Miałam już zaczęte kilka tematów. Miałam już nawet publikować, ale kasowałam, bo nie warte było mojej uwagi. Tytułu nawet nie wymyśliłam. A to źle, bo jak nie wie się o czym chce się pisać, to znaczy że nie ma się nic ciekawego do powiedzenia.

Dzisiaj po prostu chcę znaleźć w słowach trochę otuchy. Znaleźć naokoło szczęście. Bo ostatnio bardzo często tłumie w sobie same negatywne emocje. Chciałabym wyjść z domu z pusta głową. Nie zamieszana w nic. Beztroska, pełna śmiechu i optymizmu. Jak bywało kiedyś. Ostatnio mam zmartwienia. Ostatnio wszystko się piętrzy. Ale wiecie, chodzi po prostu o to, żeby znajdywać te małe szczęścia w małych codziennych rzeczach. Zastanówcie się czasem.

A oto moja lista szczęśliwych momentów dziś:

1. Byłam na badaniach krwi rano. Nie, to nie szczęśliwy moment. Bo przecież wariuje na widok igły, a jak czyje, że ktoś mi coś wbija, to robi mi się niedobrze. Więc przychodzę na zajęcia, a tam pan M (chyba wystarczy jego uśmiech) i wieeeeeeelki kubek cappuccino. Dla mnie!

2. Wyszło słońce. Idąc ulicą czuć ogrzewające promienie z tyłu głowy. Ptaki ćwierkające na jeszcze gołych drzewach.

3. Pan M oficjalnie zaprasza mnie na piątkowy ENEMEF, bo jak zwykle wygrał bilety. Sama wizja wizyty w kinie, pod kocem i oglądanie dobrego kina jest dość ekscytująca.

4. Wsuwałam lody. Czekoladowe, sorbet z czarnej porzeczki, tiramisu czy kokosowe. Najlepsze. Pomyślcie, że jeszcze bita śmietana była tam! (hahhaa, oczywiście jedzenie, to obowiązkowy punkt szczęśliwego dnia)

5. Jako że moja mama nie mogła iść do kina dziś, to oddała mi swój karnet do Kina Sfinks i oglądnęłam "Tajemnice Filomeny". Film niezwykle poruszający. Zaskakujący. I bardzo ciepły, w tej swojej dość smutnej historii.

Wszyscy wiemy, że szczęście wywołuję słońce, czekolada i przytulasy. A dziś był cały pakiet!
Więcej "grzechów" już nie pamiętam, za wszystkie szczerze dziękuję! Bo na koniec dnia zauważam, że nie myślałam wcale tak dużo o swoich chmurach nad głową. Że kontakt z drugą osobą, że oddanie się czasem drobnym przyjemnością je rozwiewa. Najlepsze wiatry rozwiewające powstają gdy się człowiek śmieje, gdy nie robi za dzikusa, a czasem wyjdzie do ludzi. Warto się uśmiechać! Nawet do obcych na ulicy-odwzajemnią może, a może przekażą dalej.

Wyszło ckliwie i tak jakoś babsko i romantycznie. Zero drapieżności i jakiegoś pazura. No trudno. Czasem każdy potrzebuję trochę czułości.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

#3 prostytucja

Mam takie wrażenie, że ostatni post był bez ładu i składu. Że pisałam go tylko dlatego, żeby się nie uczyć, bo przecież sesja. Taki mało konstruktywny jakiś. Ale skoro powiedziałam ostatnio a, to muszę powiedzieć i beee! Teraz też przecież powinnam się uczyć, ale nie zaznam spokoju, jeśli nie napiszę tego co leży mi na sercu. I powiem Wam szczerze, że ja nawet nie wiem jak mam o tym napisać. Z polskiego z wypracowań zawsze byłam kiepska, pamiętam jak panie w podstawówce kazała mi pisać sobie najpierw plan wypracowania, a dopiero potem się rozwodzić. Także chyba preferuje jednak "strumień świadomości" i luźne akapity. Czasem chaotycznie, ale mam nadzieję, że się odnajdziecie.

Trochę myślałam, trochę w ogóle stwierdziłam, że za dużo w tym moim kulturalnym życiu tej seksualności. Najpierw "Whore's glory", potem "Shame" polecony przez pana M, teraz książka "Czarodziejki.com", a dzisiaj jeszcze skusiłam się na "Nimfomankę cz. I". I może jeszcze przedświąteczny seans Kocham Kino "W ukryciu" można do tego zaliczyć-w końcu pseudo lesbijka miłość się tam przewija. Jeśli chodzi o ludzkie fantazje i perwersje czy co tam jeszcze, jestem zdecydowanie tolerancyjna. Ale zawsze chciałabym wiedzieć dlaczego. Chciałabym zrozumieć. Ale nie zawsze się da.  Bo dla mnie ludzka seksualność to trochę takie sacrum. Wiem, typowo babskie gadanie... Ale nie wyobrażam sobie dzielić się z kimś obcym swoją cielesnością, swoimi największymi wstydami. Bo przecież seks jest najlepszy, kiedy łączy go właśnie miłość. Więc po co ta prostytucja? Ja rozumiem, że ludzie to zwierzęta (proszę się nie buntować, ja po biol-chemie jestem!), że rządzą nami popędy. A popęd płciowy to jeden z najmocniejszych popędów jakie nami władają. I chyba właśnie czasem tak się nam włącza. Według stałego bywalca domów publicznych, seks z prostytutką daje Ci wolność-możesz popuść wszystkie seksualne bariery i robić z nią co tylko chcesz, bo przecież za to płacisz. Uważa też, że te kobiety to uwielbiają. Czerpią z tego przyjemność i wcale ich to nie poniża. Mają jeszcze z tego dużo pieniędzy. I ten pan twierdzi, że który z panów nie był w burdelu, ten nie jest prawdziwym mężczyzna. Trochę mnie to zbulwersowało, bo przecież wciąż mam przed oczami obraz  Czerwonej Ulicy w Bangladeszu. Małe dziewczynki sprzedawane przez rodziców, kobiety otwarcie mówiące, że nikt tam nie jest szczęśliwy i że cierpią. Może to praca jak każda inna, może to zwykły biznes. W końcu panie z Tajlandii muszą dbać o klienta, zwracać sprytem swoim jego uwagę. Reklamują się tu i tam, wyginając swoje ciała w "akwarium". Każda ma swój numer i są wybierane przez klientów, niczym łowiona rybka... Kobiety nie chcą być traktowane jak przedmioty, też potrzebują odrobinę czułości i miłości, ale nic z tego w zamian nie dostaną. Strasznie mnie zaciekawiła niezwykła religijność prostytutek. Meksykanki modlą się do Świętej Śmierci o miłość, buddystki o klientów, a młode Hinduski nie zrobią klientowi loda, bo przecież te usta szepcą modlitwy. Mówią, że sytuacja materialna zmusiła ich do tego, że to przecież szybkie i "łatwe" pieniądze, że to tylko na chwilę takie rozwiązanie. Ale przecież nikt nie kazał im uciekać z domu, pozwolić mężowi pić na kanapie czy skończyć porzucone studia. Mogły robić na dwa etaty jako sprzątaczka, jako recepcjonistka, kasjerka, cokolwiek! Mogły zachować swoją godność, swoją wartość. Zdecydowania taka praca jest krzywdząca, taka praca powoduje znieczulice i wielką ogólną niechęć do innych ludzi. To jest zdecydowanie smutne. Tyle poniżenia...

Obie pozycje są dla ludzi, którzy chcą uchylić rąbka tajemnicy. Dla ludzi, których nie obrzydzi wulgarny język i wulgarne obrazy. Niech nikt w tym nie szuka podniety, erotyzmu, bo przecież go nie znajdzie. To wspaniałe reportaże, dające do myślenia, wstrząsające. Przecież to prawdziwe, aż zbyt prawdziwe historie.

sobota, 18 stycznia 2014

#2 przemyślenia

Wykorzystuję właśnie swoja zabaweczkę, czytam "Czarodziejki.com", którą zdobyłam po tym jak w święta widziałam "Whore's glory", dokument o życiu prostytutek. Na prawde dobry kawałek filmu, pokazujący nieznaną część miasta/biznesu/życia (?). Akcja w Tajlandii, Bangladeszu i Meksyku. Szczerze Wam powiem, że niektòrych rzeczy się nie spodziewałam. I trochę ten dokumemt zmusił mnie do jakiejś tam refleksji. Zastanawiałam się jak to jest w Polsce, jak to wogóle działa i zaczęłam szukać. Pani Ewa Egejska wyszła tej ciekawości na przeciw. Jeszcze nie skończyłam, ale już po kilkuset stronach miałabym coś do powiedzenia. Ale ale ale ale ale! Opowiem o tym jak skończę i będę miała pełen obraz.
Może Wy macie jakieś ciekawe zdanie na ten temat? Czy prostytucja to sprzedawanie ciała i to sprzedaż jak każda inna czy może wielki błąd? Czy należy ją zlegalizować może? Czemu dziewczyny się na to decydują? A co z mężczyznami? Czy wiecie gdzie u Was w mieście jest jakiś burdel? I po co wogóle mężczyźni (głównie oni) się tam wybierają?