Człowiek wraca do pisania, jak ma w głowie za dużo myśli albo wręcz odwrotnie: pustkę. I ja dziś wracam pokornie tutaj z tego drugiego powodu. Ale od początku....
Żyli już chwile, jeszcze nie długo, ale też nie krótko. Raz bardziej szczęśliwie, a raz mniej, ale generalnie większych problemów nie było. Aż naszły burzowe chmury. Takie co zbierają sie, żeby strzelić piorunem dość długo. Widziałam tę chmurę, wiedziałam z czego powstaje i czułam, że nieuchronnie błyskawica rozświetli niebo. Nie mogłam znieść czekania, więc odtańczyłam taniec deszczu i spowodowałam ulewę. Myślałam, że będę przygotowana. Miałam kalosze i pelerynę i przygotowaną parasolkę, żeby schować pod nią Jego. Ale zapomniałam parasolki, a przeciwdeszczowe rzeczy okazały się przemakalne. Stałam na tym deszczu, widziałam i słyszałam pioruny, ale nie potrafiłam nic zrobić-stałam jak glupia, jak słup soli i nic. A miałam przecież argumenty... Miałam... Wypadało się, ale chmura pozostała. A ja wciąż stoję, bo zabrakło słów, żeby powiedzieć głośno: złapmy się za ręce, razem podbiegnijmy pod dach. Ja zmokłam, On zmókł. Czy uda się przeskoczyć przez kałuże miedzy nami?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłostki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 8 kwietnia 2017
piątek, 11 kwietnia 2014
#19 miłostki
Zastanawialiście się kiedyś po co ludzie się wiążą z drugą osobą? Ja wiem, że dziś coraz modniejsze staje się życie singla: niezależny, wolny, bez zobowiązań. Ale czy na dłuższą mete tacy ludzie nie staną się zgorzkniali?
Jeśli zaczniemy pracę, przyjaciele rozjadę się po świecie za swoimi karierami i ukochanymi. Jasne, jakiś kontakt pozostanie, ale więzi się rozluźniają i rozplatają. Nowi znajomi zapychają tą socjalną dziurę w naszym życiu. Ale czy na każdego znajomego możemy liczyć? Każdemu bezgranicznie zaufać? Każdemu pokazać swoją prawdziwą twarz?
Ale związek to przecież nie klatka. Nie ja i ty, zamknięci w domku z piernika. Ale azyl, gdzie można wylizać rany po ciężkich życiowych bojach, ale swoiste spa, gdzie można odpocząć i zresetować się po stresującym tygodniu. To przecież rozmowy, dyskusje i kłótnie zakończone płoniennymi pocałunkami. To też masa bezwstydnych łez, bólu i walki z samym sobą. Warto. Żeby odkrywać siebie i Ciebie. Żeby zaznać spokoju i dreszczy radości. Żeby razem odrywać świat, śmiać się. I być hedonistą też.
A ja uwielbiam w tym właśnie to odrywanie zawartości Twojej głowy. Kawałek po kawałku. Nie ma nic bardziej fascynującego i fantastycznego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)