Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłostki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 kwietnia 2017

# 44 ciągle pada

Człowiek wraca do pisania, jak ma w głowie za dużo myśli albo wręcz odwrotnie: pustkę. I ja dziś wracam pokornie tutaj z tego drugiego powodu. Ale od początku....
Żyli już chwile, jeszcze nie długo, ale też nie krótko. Raz bardziej szczęśliwie, a raz mniej, ale generalnie większych problemów nie było. Aż naszły burzowe chmury. Takie co zbierają sie, żeby strzelić piorunem dość długo. Widziałam tę chmurę, wiedziałam z czego powstaje i czułam, że nieuchronnie błyskawica rozświetli niebo. Nie mogłam znieść czekania, więc odtańczyłam taniec deszczu i spowodowałam ulewę. Myślałam, że będę przygotowana. Miałam kalosze i pelerynę i przygotowaną parasolkę, żeby schować pod nią Jego. Ale zapomniałam parasolki, a przeciwdeszczowe rzeczy okazały się przemakalne. Stałam na tym deszczu, widziałam i słyszałam pioruny, ale nie potrafiłam nic zrobić-stałam jak glupia, jak słup soli i nic. A miałam przecież argumenty... Miałam... Wypadało się, ale chmura pozostała. A ja wciąż stoję, bo zabrakło słów, żeby powiedzieć głośno: złapmy się za ręce, razem podbiegnijmy pod dach. Ja zmokłam, On zmókł. Czy uda się przeskoczyć przez kałuże miedzy nami?

piątek, 11 kwietnia 2014

#19 miłostki

Zastanawialiście się kiedyś po co ludzie się wiążą z drugą osobą? Ja wiem, że dziś coraz modniejsze staje się życie singla: niezależny, wolny, bez zobowiązań. Ale czy na dłuższą mete tacy ludzie nie staną się zgorzkniali?
Jeśli zaczniemy pracę, przyjaciele rozjadę się po świecie za swoimi karierami i ukochanymi. Jasne, jakiś kontakt pozostanie, ale więzi się rozluźniają i rozplatają. Nowi znajomi zapychają tą socjalną dziurę w naszym życiu. Ale czy na każdego znajomego możemy liczyć? Każdemu bezgranicznie zaufać? Każdemu pokazać swoją prawdziwą twarz?
Ale związek to przecież nie klatka. Nie ja i ty, zamknięci w domku z piernika. Ale azyl, gdzie można wylizać rany po ciężkich życiowych bojach, ale swoiste spa, gdzie można odpocząć i zresetować się po stresującym tygodniu. To przecież rozmowy, dyskusje i kłótnie zakończone płoniennymi pocałunkami. To też masa bezwstydnych łez, bólu i walki z samym sobą. Warto. Żeby odkrywać siebie i Ciebie. Żeby zaznać spokoju i dreszczy radości. Żeby razem odrywać świat, śmiać się. I być hedonistą też.

A ja uwielbiam w tym właśnie to odrywanie zawartości Twojej głowy. Kawałek po kawałku. Nie ma nic bardziej fascynującego i fantastycznego.